Ten wiersz jest
Żyłką słoneczną na ścianie
Jak fotografia wszystkich wiosen
Kantyczki deszczu wam przyniosę
Wyblakłe nutki w nieba dzwon
Jak młodym wiatrem oddychanie

Tańczą panowie niewidzialni
Na moście w avignon

Zielone staroświeckie granie
Jak anemiczne pączki ciszy
Odetchnij drzewem bo usłyszysz
Jak promień naprężony ton
Jak na najcięższej wiatru gamie
Tańczą liściaste suknie panien
Tańczą liściaste suknie panien
Na moście w avignon

W drzewach zielonych okien ramię
Przez widma gwiazd srebrzysty gotyk
Wirują ptaki błogo złote
Jak lutnie co uciekły z rąk
W lasach zielonych białe łanie
Uchodzą w coraz cichszy taniec

Tańczą panowie tańczą panie
Na moście avignon
Tańczą panowie tańczą panie
Na moście avignon
Tańczą panowie tańczą panie
Na moście avignon

Avignon...


Jesteśmy jak duże dzieci

Tworzymy zabawek tłum
Aż z ręki cos nam wyleci
Coś spadnie i zrobi: bum!

Szybując nad horyzontem
W obszary nieznane nam
Nie myśląc co będzie potem
Liczymy na ślepy traf

Niby śnieżna kula swiat się coraz szybciej toczy
Nie łudź się, że wszystko pod kontrolą dawno jest
Bo jak diabeł z pudła nieraz jeszcze coś wyskoczy
I bez uprzedzenia skrzydła nagle urwą się

Rozumiem wielką potrzebę
By naprzód gnać ile sił
Lecz gdyby zwolnić troszeczkę
To ja bym jak człowiek żył

Ufając potędze zmysłów
Podziwiasz gadżetow kształt
Pod formą źródełko wyschło
Dla duszy pokarmu brak

Niby śnieżna kula swiat się coraz szybciej toczy
Nie łudź się, że wszystko pod kontrolą dawno jest
Bo jak diabeł z pudła nieraz jeszcze coś wyskoczy
I bez uprzedzenia skrzydła nagle urwą się

Niby śnieżna kula swiat się coraz szybciej toczy
Nie łudź się, że wszystko pod kontrolą dawno jest
Bo jak diabeł z pudła nieraz jeszcze coś wyskoczy
I bez uprzedzenia jazda nagle skończy się