Zmęczone cichnie miasto

Śnieg biało prószy ciszą
Nad ciemnym brzegiem rzeki
Dwa światła w mroku błyszczą -

Pod strzaskanym murem wiatr kołysze znicz
Już nie wrócą chłopcy, którzy mieli przyjść
Ostro słychać buty, w rytm uderza krok
Idą tak w pamięci już trzydziesty rok

A obok na parterze
Świeżego jeszcze bloku
Zabłysło pierwsze światło,
W pogodny ludzki sposób -

Pod strzaskanym murem lekko przygasł znicz
Czyżby czas już przyszedł, który może przyjść?
Ścichnie echo strzałów, pamięć zatrze mrok
Zamiast marszowego zwykły zabrzmi krok...

To już inne miasto, myśli sobie znicz,
Gdy mnie zapalano, strach tu było przyjść,
Teraz pierwsze okno, później innych rząd...
Obco się tu czuję, chciałbym odejść stąd.

Nadleciał wiatr od wisły,
Firanką zafalował,
Rozpoczął dialog świateł
Zaczęła się rozmowa

Pod strzaskanym murem szybko miga znicz,
Jak ci moi chlopcy mocno chcieli zyc
Spieszy się do domu, wydłużywszy krok,
Tak co dzień od nowa, przez okrągły rok.

Od okna światło szepcze
Ciepłymi strumieniami,
Ogrzejże się w tym cieple, jesteśmy sąsiadami.

Zmęczone cichnie miasto,
Śnieg biało prószy ciszą,
Nad ciemnym brzegiem rzeki
Dwa światła mocniej błyszczą...


Więc mamy ich pokonać bronią tajemną?

Ich sztuczki dawno nam są znane z wideo.
Sforsujemy przereklamowany mur,
Jesteśmy przecież wielką białych nadzieją.

Ten ping-pong nie ma dla nas żadnych sekretów,
Możemy przysiąc to dla każdej gazety.
Potem jednak dzień przychodzi jak zły kurcz,
Naprzeciw siebie stają cisi, bez gniewu...

Synowie chin przeciwko reszcie świata
Wielki, zwycięski marsz
Synowie chin, następne wejście smoka
Żyje w nich boski wiatr

Synowie chin przyjmują dzisiaj hołdy,
Tygrys i małpa, mysz
Synowie chin, tytani celuloidu
Walcz z nimi albo zgiń!

Pamiętaj - tygrys lubi jeść świeże mięso,
Z jaskini smoka nie wychodzi się często,
To pułapka, azja zastawiła ją,
Nic nie zostanie z ciebie nawet dla sępów