Zapisz swoję ulubione piosenki Budki Suflera

Imie/ksywa:*

Mail

Komatarz dla przyszłych pokoleń:




Tłum się śmiał, kopułę cyrku wzdymał śmiech,

Tańczył klaun, po linie chwiejnym krokiem szedł
Stary klaun, pomalowana szminką twarz.
Jak co dzień szalał cyrk, huczał śmiech,
Pomiędzy niebem a areną człowiek szedł.
Podarta czapka, wielkie buty, śmieszny klaun...
I nikt nie wiedział, że się bał.
Jak co dzień szalał cyrk...

Klaun się chwiał, falami z dołu płynął śmiech.
Wiruje cyrk i lina gdzie, aż w dół popłynął barwny ptak...
Jak co dzień szalał cyrk, huczał śmiech,
I tylko lina jeszcze drży i tylko lina jeszcze drży...
To twój życiowy numer był i ryczy śmiechem cyrk.

Tłum się śmiał,
Tak to życiowy numer był,
Tak to życiowy numer był...


Wyciągnij się na brzuchu,
Obiornik tuż przy uchu postaw.
Sprawy za sobą wszelkie,
Jak by nie były wielkie zostaw.

To ja to dla Ciebie gra Twoje Radio
To ja to dla Ciebie gra Twoje Radio

Najnowsze wiadomości,
Codziennie nowi goście w domu,
Nie musisz się ubierać,
Nie musisz drzwi otwierać komuś

To ja to dla Ciebie gra Twoje Radio
To ja to dla Ciebie gra Twoje Radio

Nigdzie się nie ruszaj,
To dla zdrowia niebezpieczne zbyt!
Wleję Ci do uszu rozkosz taką,
Jakiej nie znał nikt.

To ja to dla Ciebie gra Twoje Radio
To ja to dla Ciebie gra Twoje Radio

Nigdzie się nie ruszaj,
To dla zdrowia niebezpieczne zbyt!
Wleję Ci do uszu rozkosz,
Jaką nie znał nikt.

To ja to dla Ciebie gra Twoje Radio
To ja to dla Ciebie gra Twoje Radio

Wyciągnij się na brzuchu,
Odbiornik tuż przy uchu postaw.
Sprawy za sobą wszelkie,
Jak by nie były wielkie zostaw.

To ja to dla Ciebie gra Twoje Radio
To ja to dla Ciebie gra Twoje Radio
To ja to dla Ciebie gra Twoje Radio



Nie myśl już o mnie na serio,

Zbyt poważnie mnie nie traktuj bo
Sto metalowych koni kupiło
Piskiem opon głowę mą...
Tam w kinie wolny jeździec
Powiedział, co to jest swobodny pęd,
Że miejsce na kochanie
To z drugiej strony horyzontu jest!

Nie płacz, ja mówię na serio,
Kupiłem nawet odpowiedni strój,
Olbrzymia srebrna yamaha
To słodkie upojenie, władca mój.
Znikają drzewa i ludzie,
Wiruje wszystko w benzynowej mgle,
Jednośladowy posłaniec
Duszę porywa, jadę tam gdzie chce!

Znikający punkt, światło w oddali,
Co w pamięci uda się ocalić z tamtych dni?

Ty pomyśl całkiem na serio,
Że zamiast głowy autostradę mam,
Czary na cztery gary,
Milkną w oddali ja nie jestem sam!