Do życia, do tańca
Skradamy się na palcach
Gdy swego dopniemy
Wszystkiego na raz chcemy
I wszystko bierzemy
Bierzemy, co się da
Zachłanni, okrutni
A w duszy ciągle smutni
Bo czegoś brakuje
Bo coś nam nie pasuje
Bo niebo się psuje
I wszystko znów nie tak
Świat od zaraz
Brać się chce
Moc i wiara
Wszystko to w nas jest
Świat od zaraz
Brać się chce
Strach i kara
Wszystko to w nas chce
Kto wymyślił nas szalonych
Kto przebudził w nas demony
Czy przyjaciel nas to był czy wróg?
Czy znowu miłość nas odkupi
I nadzieja, matka głupich
Czy spłacimy kiedyś cały dług?
Do życia, do tańca skradamy się na palcach
Bogaci i biedni
Szukamy przepowiedni
Czy tacy my jedni
Pytamy oto gwiazd...
Świat od zaraz...
Nie myśl już o mnie na serio,
Zbyt poważnie mnie nie traktuj bo
Sto metalowych koni kupiło
Piskiem opon głowę mą...
Tam w kinie wolny jeździec
Powiedział, co to jest swobodny pęd,
Że miejsce na kochanie
To z drugiej strony horyzontu jest!
Nie płacz, ja mówię na serio,
Kupiłem nawet odpowiedni strój,
Olbrzymia srebrna yamaha
To słodkie upojenie, władca mój.
Znikają drzewa i ludzie,
Wiruje wszystko w benzynowej mgle,
Jednośladowy posłaniec
Duszę porywa, jadę tam gdzie chce!
Znikający punkt, światło w oddali,
Co w pamięci uda się ocalić z tamtych dni?
Ty pomyśl całkiem na serio,
Że zamiast głowy autostradę mam,
Czary na cztery gary,
Milkną w oddali ja nie jestem sam!