Jesteśmy jak duże dzieci
Tworzymy zabawek tłum
Aż z ręki cos nam wyleci
Coś spadnie i zrobi: bum!
Szybując nad horyzontem
W obszary nieznane nam
Nie myśląc co będzie potem
Liczymy na ślepy traf
Niby śnieżna kula swiat się coraz szybciej toczy
Nie łudź się, że wszystko pod kontrolą dawno jest
Bo jak diabeł z pudła nieraz jeszcze coś wyskoczy
I bez uprzedzenia skrzydła nagle urwą się
Rozumiem wielką potrzebę
By naprzód gnać ile sił
Lecz gdyby zwolnić troszeczkę
To ja bym jak człowiek żył
Ufając potędze zmysłów
Podziwiasz gadżetow kształt
Pod formą źródełko wyschło
Dla duszy pokarmu brak
Niby śnieżna kula swiat się coraz szybciej toczy
Nie łudź się, że wszystko pod kontrolą dawno jest
Bo jak diabeł z pudła nieraz jeszcze coś wyskoczy
I bez uprzedzenia skrzydła nagle urwą się
Niby śnieżna kula swiat się coraz szybciej toczy
Nie łudź się, że wszystko pod kontrolą dawno jest
Bo jak diabeł z pudła nieraz jeszcze coś wyskoczy
I bez uprzedzenia jazda nagle skończy się
Królowie, piewcy, car i klown
W wysokich sferach znany pan
Gwiazda, co wszyscy wielbią ją
Figury białym woskiem lśnią
Ze śmiałych wypraw znany wódz
Piłkarz i twórca rewii mód
I mędrzec, co najlepiej wie
I tylko nikt nie rusza się
Prezydent wyspy, mer i mim
I cesarz rodem prosto z Chin
Człowiek, co mnóstwo forsy ma
Lecz w gabinecie bezruch trwa
Model, co śnił proroczy sen
Oraz z męskości znany man
I kurtyzana, szach i Jan
I dalej spokój wokół ścian
Tu nigdy nikt nie rusza się
Ich będzie więcej, może mniej
Stać tutaj będą po kres dni
I śnić woskowe białe sny
Ci, co nie mają wosku lecz...
Prawdziwe dusze - wiedzą, że
Gdy w dachu dziura zrobi się
Słońce zaświeci, słońce zaświeci -
- a oni w rzekę zmienią się
Gabinet figur czynny dziś
Każdy zobaczyć może przyjść
Gabinet figur czynny dziś
Każdy zobaczyć może przyjść...