Miałeś kiedyś wiele w głowie,
Byłeś wtedy jednym z nas,
Mocną ręką dyrygował
Napęd osiemnastu lat,
Kiedyś byłeś twardy facet,
Żaden wiatr nie zwalał ciebie z nóg,
Tanie wino, wrzask muzyki,
O miłości kilka pierwszych słów.
Ale wpadłeś w złe towarzystwo,
Nos do góry i krawat masz,
A ty wpadłeś w złe towarzystwo
I minęło już tyle...
Gdzie pogubiłeś tamte sprawy,
Z kim spędzasz teraz wolny czas,
Czy nie oglądasz się za siebie,
Jak mogłeś tak oszukać nas
Miałeś kiedyś wiele w głowie,
Szklana kula rozbiła cię w puch,
Ostry powiew, zielone zdjęcie
Nie powróci nigdy do nas już,
Bo ty wpadłeś w złe towarzystwo,
Nos do góry i krawat masz,
A ty wpadłeś w złe towarzystwo,
Ocal chociaż te parę lat.
Bo ty wpadłeś w złe towarzystwo,
Nos do góry i krawat masz,
A ty wpadłeś w złe towarzystwo,
Ocal chociaż te parę lat.
Szalony koń
Mój teraz ruch, z życiem w szychy gram
Moich figur coraz mniej, patrz królowej brak
Kłótnia była, potem zmierzch, jakiś pusty bar
Nie żegnałaś nawet mnie pani mego snu
Cóż mi z tych zębatych wież, czego bronić mam?
Bierz to życie, wszystko bierz, wolę zostać sam
Żeby został mi ten szalony koń
Jak najszybszy z wszystkich pęd, tej muzyki dźwięk
Fioletowy motyw
Tuż za mostem światła czarnej rzeki toń
W oparach rozlewisk dnia pęknięty dzwon;
Rząd nut fioletowych niskim niebem gna
Dziwny tworzą motyw pejzaż cały gra...
Chmury sypią iskry
W żyłach pierwszy lód
Pamięć gubi twarze na rozstajach dróg!
Część, której mogłoby nie być
Galaktyk chłód
Obcych światów blask
Gardło złoty dusi pył
Gorycz sięga dna
A mój utracony czas
Gdzieś na pewno trwa
Może jeszcze dojdę go
Koń szalony gna
Ścieżka dobrych ptaków
Znowu dzień lekkim krokiem z zboczy zszedł
Żeglowałem w sinej mgle
Czarną łodzią w sinej mgle
Żeglowałem żyjąc wciąż gorzkim smakiem smutnych mórz...
Żeglowałem, żeglowałem w sinej mgle
Żeglowałem, żeglowałem w sinej mgle
Żeglowałem w ujścia rzek
Dobrych ptaków tropiąc ślad
Wypatrując miasta wierzch
Szklanych oczekując wież.
Wymyśliłem dzieckiem je
Uciekałem w myślach tam, uciekałem zawsze tam
Gdy dorosły jestem już zapomniałem drogi tej!...
Zapomniałem gdzie to jest
Zapomniałem drogi tej
Zapomniałem gdzie to jest
Zapomniałem, w sercu nikły tylko ślad...
Karnawał za bramą lwów
Tu brama lwów, tu stragan snów
Na rynku karnawał trwa
Już trzeci dzień bawimy się
Tłum kolorowy i ty
Ile to lat tłustych i złych?
Ile to lat nie byłem tu?
Ile to lat tłustych i złych?
Ile to lat nie byłem tu?
Zapomniałem drogi tam
Zapomniałem drogi tam
W codzienności często swej
Zapomniałem drogi tam
Dziś z pyłu dróg, zbłąkanych nut
Na nowo wznoszę swój gród
Z marzenia dom
Dopóki on istnieje sens widzę żyć
Zapomniałem drogi tam
Zapomniałem drogi tam
W codzienności często swej
Zapomniałem drogi tam
Z dalekich wypraw
Myśli wychodzą z cienia
Coś w człowieku się zmienia
I powracam z wyprawy na słoneczny ląd
Oto znowu dni ruszyły
Serce bije mocno szybko
I nie rzucam ciągle słowa
Słowa sens tylko znowu
Biec przez tłoczne chcę ulice
Zwykłym życiem się zachwycę
Bo widziałem jak wygląda
Jak wygląda mroczny brzeg
Tyko w porze wieczornej
Bluesa koniem szalonym
Na wyprawy się wypuszcza
Gdzie bywała już