Zapisz swoję ulubione piosenki Budki Suflera

Imie/ksywa:*

Mail

Komatarz dla przyszłych pokoleń:




Nie myśl już o mnie na serio,

Zbyt poważnie mnie nie traktuj bo
Sto metalowych koni kupiło
Piskiem opon głowę mą...
Tam w kinie wolny jeździec
Powiedział, co to jest swobodny pęd,
Że miejsce na kochanie
To z drugiej strony horyzontu jest!

Nie płacz, ja mówię na serio,
Kupiłem nawet odpowiedni strój,
Olbrzymia srebrna yamaha
To słodkie upojenie, władca mój.
Znikają drzewa i ludzie,
Wiruje wszystko w benzynowej mgle,
Jednośladowy posłaniec
Duszę porywa, jadę tam gdzie chce!

Znikający punkt, światło w oddali,
Co w pamięci uda się ocalić z tamtych dni?

Ty pomyśl całkiem na serio,
Że zamiast głowy autostradę mam,
Czary na cztery gary,
Milkną w oddali ja nie jestem sam!


I po co ten pośpiech, ten niustanny na oślep bieg,

Na wszystko dokoła stale zachłanny przed siebie pęd?
Od świtu do zmierzchu, nocą do rana rozwarcie ust,
By zawsze móc więcej jeszcze w nie złapać, nim zmieści brzuch.
I po co to ciągłe chciwe liczenie, kto więcej ma
Bez sensu i celu wieczne krążenie jak ćma, jak ćma...

Wielkie nic tobą wykarmione,
Wielkie nic, nawet trochę mniej,
Jakby zero uwieńczone wiankiem zer.
Wielkie nic w siebie zapatrzone,
Potem już dalej cisza,
Bez muzyki przetańczony cały bal.
Wielkie nic skrzętnie uzbierane,
Wielkie nic choć z pozoru coś,
Wychodzone, wybiegane, piękne dno.
Wielki nic, w tobie zakochane,
Puste jak oczu twoich blask,
Tyle z tego, tyle z tego w końcu masz,
Tyle z tego masz,
Tyle z tego masz,
Tyle z tego masz!

Czemu to nagle, czemu to wszystko na serio tak?
Bez piłki czy z piłką wciąż na boisku, za faulem faul.
Skąd cała ta sławna siła przebicia, ten dziwny sport,
Czy to jest naprawdę sposób na życie, niech powie ktoś!

Wielkie nic skrzętnie uzbierane,
Wielkie nic choć z pozoru coś,
Wychodzone, wybiegane, piękne dno.
Wielki nic, w tobie zakochane,
Puste jak oczu twoich blask,
Tyle z tego, tyle z tego w końcu masz,
Tyle z tego masz,
Tyle z tego masz,
Tyle z tego masz!


Zapominam cię
Co mam zrobić z tym?
Jeszcze tylko wspomnień garść
W mej pamięci wciąż się tli
Zapominam cię
Swoje robi czas
Znów przywołać próżno chcę
Twoje imię któryś raz

Wszystko to co było
Przecież to jest w nas
Tak niesprawiedliwy
Tylko jest ten czas
Strefa półcienia
To ten pierwszy krok
Potem zapomnienia
Bezlitosny mrok

Zapominam cię
W tłumie gubisz się
Jak samotna w morzu łódź
Na obszernym znikasz tle

Zapominam cię
Zwolna idą w kąt
Jakiś uśmiech, słowo, gest
Coraz dalej, dalej stąd

Wszystko to co było...

Zapominam cię
Nie tak miało być
Przecież miłość nasza wiem
Miała wiecznie, wiecznie żyć
Zapominam cię
Co mam robić z tym?
Jeszcze tylko wspomnień garść
W mej pamięci wciąż się tkwi