Myśli wychodzą z cienia
Coś w człowieku się zmienia
I powracam z wyprawy na słoneczny ląd
Oto znowu dni ruszyły
Serce bije mocno szybko
I nie rzucam ciągle słowa
Słowa sens tylko znowu
Biec przez tłoczne chcę ulice
Zwykłym życiem się zachwycę
Bo widziałem jak wygląda
Jak wygląda mroczny brzeg
Tyko w porze wieczornej
Bluesa koniem szalonym
Na wyprawy się wypuszcza
Gdzie bywała już
Podzielona noc, podzielony dzień
Resztą mego ja również dzielą się.
Starej lampy blask, przynależny kąt,
Dla mnie nie ma ich, rozwiedziony dom...
Zabite lata
Umarłe drzewa,
Uciekam z domu,
Nie widząc nieba...
Przynależny kąt, starej lampy blask.
Szklanka pusta już, w kołdrę chowam twarz...
W sądzie siedzę i zza brązowych ław
Twarzę widzę dwie, nic nie mówią mi...