Krzyk szaleńca budzi świadomość mą
Ręce nieruchomo ujęte są w biały płaszcz
Co rękawy w supeł z tyłu ma
Z kąta widzę męską ciekawską twarz
To ten co ludzkości sposób na życie chce dać
Ainsztajnów sztab
Dzielny samuraj Dong
Przesadnie wierny mąż
I innej wiary ksiądz
Plamy na słońcu
Wyspy bez nazw
Ślepe ulice
Księgi bez zdań
Tydzień za tygodniem pojmuję już
Kto za co i po co wsadził mnie właśnie, właśnie tu
Normalnego do szalonych głów
Patrzę chłodnym okiem w koło i wręcz
Zdawać by się mogło nie widzę tego, tego, że
Wcale niczym nie wyróżniam się
Tyle samo wiem
To samo wiem
Co w sali numer pięć
Co wszystkie te
Plamy na słońcu
Wyspy bez nazw
Ślepe ulice
Księgi bez zdań
Wszystkiego dobrego
Po kres twych dni
Za świństwo to dziękuję ci
Z drugiej strony muru
Zwalczają się
Nie wracam, bo tutaj normalnie jest
Wszystkiego dobrego
Po kres twych dni
Za świństwo to dziękuję ci
Z drugiej strony muru
Zwalczają się
Nie wracam, bo tutaj normalnie jest
Zgubiłem Cię
Dziś nie wiem jak
Niczym wiosenny płaszcz
Zaginął sens gdy nie ma Nas
Jak to się mogło stać?
Pragniemy ,pragniemy ze sobą być
A dookoła nas inny świat
Nie łatwo w nim kochać, trudno w nim żyć
Pozostać sobą strach...
Gubimy tu, kochamy tu
Ten nadwiślański świt
I Boży cień, zwątpienia mur
i nasze czapki z chmur
Pragniemy ,pragniemy ze sobą być
A dookoła nas inny świat
Nie łatwo w nim kochać, trudno w nim żyć
Pozostać sobą strach...
...jeszcze przed chwila tu, gubił ktoś
bywał ktoś, a co zostało w nas?
Żal i złość
Żal i złość...
Pragniemy ,pragniemy ze sobą być
A dookoła nas inny świat
Nie łatwo w nim kochać, trudno w nim żyć
Pozostać sobą strach...