Sorgen hast du sicher auch, wie wohl jeder
und nicht wenig, wie ich wei?
Freude hast du aber auch, wie wohl jeder
gerne lachst du laut und leis.
Aber von Lachen bekommt man doch Falten
das macht dir wohl gar nichts aus
Falten, die dann auch ein Leben lang halten
keine Sorge l?scht sie aus.
Sorgen
hat jeder, wie ein jeder wei?
aber du, du lachst noch ?ber eignes Pech
ja, so sehe ich dich
und so kenne ich dich
und ich will dich auch nicht anders
und so liebe ich dich.
Sorgen hat mancher und ihr glattes Bild
Das sind Sorgen
eine davon hab ich mal gekannt
lachen wollte sie nicht
Falten gab es schon nicht
soweit lie? sie sich nicht gehen
sch?n, doch fade war sie.
Aber von Lachen bekommt man doch Falten
das macht dir wohl gar nichts aus
Falten, die dann auch ein Leben lang halten
keine Sorge l?scht sie aus.
Sorgen, dich haben wir bei Nacht genug
aber Sorgen macht das Lachen unverholn nicht
du bist sch?ner als sie
die das Lachen vermied
sch?ner noch mit jeder Linie
die das Lachen dir schrieb.
Ja, einmal Sorgen
k?nnt ich haben wegen dir
weil dein Lachen
andere ansteckt au?er mir
doch so kenne ich dich
anders will ich dich nicht
und so liebe und so liebe und so liebe ich dich.
Aber von Lachen bekommt man doch Falten
das macht dir wohl gar nichts aus
Falten, die dann auch ein Leben lang halten
keine Sorge l?scht sie aus.
Nie wiem czemu świt tak nagle zbudził to co spało
W miękkim kocu snów zagłuszył to co jeszcze grało
Nie wiem czemu czas zawraca drogi z tamtych krain
Dotyk ciepłych warg każe odrzucić mi z oddali
Głos codzienności jest już we mnie znów w ramionach brodę schowam
Dotyk nadziei czy potrafię dzisiaj zacząć żyć od nowa
Nie wiem czemu dziś ulica jakby bardziej szara
Zniknął ten co grał a przecież tak się bardzo starał
Nie wiem czemu jest na tym ekranie tylu ludzi
Kto z nich cos już wie a kto dopiero się obudził
Głos codzienności jest już we mnie znów w ramionach głowę chowam
Dotyk nadziei czy potrafię jutro żyć od nowa
Za parę lat kiedy dojrzę twoja twarz
Za parę lat w sercu wskażesz dobry szlak
Za góra co jest wołaniem śmiechem łzą
Odnajdę pejzaż który nigdy już nas od siebie nie oddali
Nie wiem czemu noc nie dłuży oczu gdy już spały
W wielkim kocu snów ujrzały to co chciały
Nie wiem czemu czas nie spycha mnie do tamtych krain
Dotyk ciepłych warg każe obrócić się z oddali
Głos codzienności jest już we mnie znów w ramionach głowę chowam
Dotyk nadziei czy potrafię jutro żyć od nowav
Za parę lat kiedy dojrzę twoja twarz
Za parę lat w sercu wskażesz dobry szlak
Za góra co jest wołaniem śmiechem łzą
Odnajdę pejzaż który nigdy już nas od siebie nie oddali
Za parę lat kiedy dojrzę twoja twarz
Za parę lat w sercu wskażesz dobry szlak
Za góra co jest wołaniem śmiechem łzą
Odnajdę pejzaż który nigdy już nas od siebie nie oddali
Za parę lat kiedy dojrzę twoja twarz
Za parę lat w sercu wskażesz dobry szlak
Za góra co jest wołaniem śmiechem łzą
Odnajdę pejzaż który nigdy już nas od siebie nie oddali