A kiedy będę już przy Tobie sobą
Ty treścią będziesz moją, nie ozdobą
Spełni się to co chcesz
Zwykle do ocalenia jest daleko
Do zachowania miejsca pod powieką
Na tę łzę, przecież wiesz
Spacerowicz zegar wciąż nas goni
To dopada, to swym płaszczem chroni
Pokazując kalejdoskop zdarzeń obok nas
Spójrz na piasku takie same ślady
Ile w nich miłości ile zdrady
I nie żałuj oczu kiedy płaczą, taki czas
A kiedy będę twoim przeznaczeniem
W jasnym pokoju tajemniczym cieniem
Zbudzisz się, zdziwisz się
Powiesz, że z tamtej strony zawsze lepiej
Nie przemaluje nikt i nie przyczepi paru łat
Taki świat
Papierowy księżyc wciąż nas goni
To pognębi, to od złego broni
Pokazując kalejdoskop zdarzeń obok nas
W moim sercu takie same ślady
Ile w nim miłości ile zdrady
I nie żałuj oczu kiedy płaczą, taki czas
Jak zgubiony ptak
Obok nieba zawieszony
Człowiek czasu i miłości
Szukający ponad ziemią żyje sam
Tak jak na morzu głos
Jest wołaniem i nadzieją
Śpiewem woli i pragnienia
Nie zabijaj zrozumienia w każdym z nas
Zmęczone cichnie miasto
Śnieg biało prószy ciszą
Nad ciemnym brzegiem rzeki
Dwa światła w mroku błyszczą -
Pod strzaskanym murem wiatr kołysze znicz
Już nie wrócą chłopcy, którzy mieli przyjść
Ostro słychać buty, w rytm uderza krok
Idą tak w pamięci już trzydziesty rok
A obok na parterze
Świeżego jeszcze bloku
Zabłysło pierwsze światło,
W pogodny ludzki sposób -
Pod strzaskanym murem lekko przygasł znicz
Czyżby czas już przyszedł, który może przyjść?
Ścichnie echo strzałów, pamięć zatrze mrok
Zamiast marszowego zwykły zabrzmi krok...
To już inne miasto, myśli sobie znicz,
Gdy mnie zapalano, strach tu było przyjść,
Teraz pierwsze okno, później innych rząd...
Obco się tu czuję, chciałbym odejść stąd.
Nadleciał wiatr od wisły,
Firanką zafalował,
Rozpoczął dialog świateł
Zaczęła się rozmowa
Pod strzaskanym murem szybko miga znicz,
Jak ci moi chlopcy mocno chcieli zyc
Spieszy się do domu, wydłużywszy krok,
Tak co dzień od nowa, przez okrągły rok.
Od okna światło szepcze
Ciepłymi strumieniami,
Ogrzejże się w tym cieple, jesteśmy sąsiadami.
Zmęczone cichnie miasto,
Śnieg biało prószy ciszą,
Nad ciemnym brzegiem rzeki
Dwa światła mocniej błyszczą...