Szaro-szare dni
Szaro-szare sny
Szary rok, a w nim
Szaro-szary film
Odkąd ciebie brak
Życie wciąż ma szary smak
Tyle w nim różnych spraw
Nie ma barw
Dwa kolory kłócą się
Dwa kolory - czerń i biel
I powstaje byle co
Szare tło
Szaro-szare dni
Szare jak moje sny
Szaro-szary film
Odkąd odeszłaś z nim
Może gdzieś tam masz
Błękit południowych plaż
Piach jak złote łzy
Życzę ci...
Prawie nie pamiętam już
Tych płonących słońcem wzgórz
Gdzie biegliśmy w blasku dnia
Ty i ja
Teraz szare płyną dni
Jakby wciąż listopad był
W sercu i za oknem mrok
Cały rok
Szaro...
Szaro...
Szaro...
W bramie ponurej, jak zły sen
W taryfie z oknem uchylonym
Dwie twarze milczą, ręce więc
Mówią swym gestem wyuczonym
Co dotknięte
Zapłacone
Tu znak jakości zbędny jest
Bo nocny klient nie marudzi
Płaci, więc pije, jego jest
Sprawą, czy widzi, gdy się nudzi
Bądź z sercem
Do ludzi
Dzień dzisiejszy jest wygrany
Jutro można go pomnożyć
Szmal podziałkowany
Ład musi być
Jeszcze jeden pijmy kielich
Za ten biznes tak udany
Zmiany w organizmie są
Lecz nie w mym
Dzień dzisiejszy jest wygrany
Jutro można go pomnożyć
Szmal podziałkowany
Ład musi być
Jeszcze jeden pijmy kielich
Za ten biznes tak udany
Zmiany w organizmie są
Lecz nie w mym
Zapominam cię
Co mam zrobić z tym?
Jeszcze tylko wspomnień garść
W mej pamięci wciąż się tli
Zapominam cię
Swoje robi czas
Znów przywołać próżno chcę
Twoje imię któryś raz
Wszystko to co było
Przecież to jest w nas
Tak niesprawiedliwy
Tylko jest ten czas
Strefa półcienia
To ten pierwszy krok
Potem zapomnienia
Bezlitosny mrok
Zapominam cię
W tłumie gubisz się
Jak samotna w morzu łódź
Na obszernym znikasz tle
Zapominam cię
Zwolna idą w kąt
Jakiś uśmiech, słowo, gest
Coraz dalej, dalej stąd
Wszystko to co było...
Zapominam cię
Nie tak miało być
Przecież miłość nasza wiem
Miała wiecznie, wiecznie żyć
Zapominam cię
Co mam robić z tym?
Jeszcze tylko wspomnień garść
W mej pamięci wciąż się tkwi