Wspominam nas.
Codziennie szłaś,
schodami pod sam dach.
Złość była w nich,
pragnienie w nas
skazanych na ten czas.
Kwiaty wolności patrzące na świat
To skrzydła anioła bez zgody na start.
Pamiętam kim chcieliśmy być,
lecz nie mów o tym nic.
Każda wiosna dobra żeby śnić,
każda miłość piękna by z nią żyć.
Każde miejsce godne żeby trwać
każdy powód ludzki by coś dać.
Serce wciąż świat przemierza, gasi strach, mówi nam:
Wszystko jest dla ciebie jeśli chcesz
jeśli jesteś sobą jeśli wiesz
Pamiętam nas.
Codziennie szłaś. schodami aż po dach.
Co będzie w nich,
co będzie w nas
skazanych na ten czas.
Kwiaty wolności patrzące na świat
kwitną w nas od lat, od lat...
W bramie ponurej, jak zły sen
W taryfie z oknem uchylonym
Dwie twarze milczą, ręce więc
Mówią swym gestem wyuczonym
Co dotknięte
Zapłacone
Tu znak jakości zbędny jest
Bo nocny klient nie marudzi
Płaci, więc pije, jego jest
Sprawą, czy widzi, gdy się nudzi
Bądź z sercem
Do ludzi
Dzień dzisiejszy jest wygrany
Jutro można go pomnożyć
Szmal podziałkowany
Ład musi być
Jeszcze jeden pijmy kielich
Za ten biznes tak udany
Zmiany w organizmie są
Lecz nie w mym
Dzień dzisiejszy jest wygrany
Jutro można go pomnożyć
Szmal podziałkowany
Ład musi być
Jeszcze jeden pijmy kielich
Za ten biznes tak udany
Zmiany w organizmie są
Lecz nie w mym
Tłum się śmiał, kopułę cyrku wzdymał śmiech,
Tańczył klaun, po linie chwiejnym krokiem szedł
Stary klaun, pomalowana szminką twarz.
Jak co dzień szalał cyrk, huczał śmiech,
Pomiędzy niebem a areną człowiek szedł.
Podarta czapka, wielkie buty, śmieszny klaun...
I nikt nie wiedział, że się bał.
Jak co dzień szalał cyrk...
Klaun się chwiał, falami z dołu płynął śmiech.
Wiruje cyrk i lina gdzie, aż w dół popłynął barwny ptak...
Jak co dzień szalał cyrk, huczał śmiech,
I tylko lina jeszcze drży i tylko lina jeszcze drży...
To twój życiowy numer był i ryczy śmiechem cyrk.
Tłum się śmiał,
Tak to życiowy numer był,
Tak to życiowy numer był...